2007-07-14: Linus Gerdemann wygrał 7. etap Tour de France 2007

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Skocz do: nawigacja, szukaj
Portal:Tour de France 2007Logo TDFrance.gif
Najnowsze artykuły:
Etapy

Wyniki:

Prolog | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20

Zapowiedzi:

1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12

13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20

Zobacz też:
sobota, 14 lipca 2007
Trasa Tour de France 2007
Wikimedia Commons Zobacz galerię zdjęć w Wikimedia Commons: Tour de France 2007


Po przeprawie przez wzniesienie Col de la Colombière zawodnik ekipy T-Mobile, Linus Gerdemann, wygrał pierwszy alpejski etap tegorocznej edycji Tour de France, a uzyskana przewaga czasowa pozwoliła mu objąć prowadzenie w klasyfikacji generalnej wyścigu.

Etap 7. był pierwszym górskim odcinkiem w 94. edycji wielkiego wyścigu. Na trasie znajdowały się dwie premie lotne (na 17. i 112. kilometrze). Wyznaczone zostały cztery premie górskie – jedna IV kategorii, dwie II (na 36., 123. i 134. kilometrze) i jedna kategorii I, którą był ostatni ze szczytów - Col de la Colombière (183km, dł.16km, śr.6.8 %). Po przekroczeniu wzniesienia, kolarze musieli pokonać niespełna 15-kilometrowy zjazd, na końcu którego wyznaczona była meta.

Pierwsze kilometry ósmego dnia wyścigu przebiegały w dość spokojnej atmosferze, choć tempo jazdy było zdecydowanie wyższe od tego, z jakim kolarze pokonywali ostatnie etapy. Pierwszą lotną premię wygrał jeżdżący w zielonym trykocie Belg, Tom Boonen. Peleton podzielił się dopiero podczas wspinaczki pod Côte de Corlier (kat. 3; 35,5 km; dł. 6,4 km; 5,3%), na którym jako pierwszy dojechał Michael Rasmussen z Rabobanku.

W końcu, po kolejnej próbie zawiązania ucieczki, do przodu odskoczyła spora grupa zawodników, wśród których znaleźli się: Egoi Martínez (Discovery Channel), Linus Gerdemann (T-Mobile), Benoît Vaugrenard (Française des Jeux), Rubén Pérez Moreno (Euskaltel), Paolo Savoldelli (Astana), Dmitriy Fofonov (Crédit Agricole), Iñigo Landaluze (Euskaltel), David De La Fuente (Saunier Duval-Prodir) i Laurent Lefevre (Bouygues Telecom). Po kolejnych kilometrach udało się dołączyć do nich kolejnym zawodnikom – byli to: Bram Tankink (Quick Step), Juan Antonio Flecha (Rabobank) i José Ivan Gutierrez (Caisse d'Epargne), Fabian Wegmann (Gerolsteiner), Martin Elmiger (Ag2r) oraz Jérôme Pineau (Bouygues Telecom).

Na 86. kilometrze, gdzie wyznaczona była druga premia lotna, uciekająca grupa miała blisko 9-minutową przewagę nad resztą stawki. Sprinterom, którzy zostali w tyle na pierwszym z sobotnich podjazdów, udało się dogonić resztę peletonu. Do odrabiania straty zabrali się zawodnicy Predictor-Lotto i duńskiego CSC. W okolicach 135. kilometra, zaraz po minięciu trzeciej premii górskiej (Côte Peguin, kat. 4; 134 km; dł. 4,3 km; 4,1%) różnica ta zmalała, jednak nadal wynosiła około 6 minut straty. Do ostatniego podjazdu wyznaczonego na trasie 7. etapu, prowadząca grupa dojechała z przewagą bliską 4’30”, jednak z 15-osobowego składu na czele pozostali już tylko Gerdemann, Gutierrez, Fofonov i De La Fuente. W trakcie pokonywania ostatniej przełęczy o samotny atak z czołówki pokusił się Niemiec w koszulce ekipy T-Mobile. Tempo w grupie zasadniczej nadawali na przemian zawodnicy ekipy Rabobank i Caisse d'Epargne.

Gerdemann przyspieszył i mijając ostatnią premię górską na 183. kilometrze, miał już przewagę blisko pół minuty nad Iñigo Landaluze, minutę na De La Fuente i ponad 3 minuty nad peletonem. Na zjeździe prowadzącym do miasteczka Le Grand-Bornand, w którym wyznaczona została meta 7. etapu, Niemiec powiększył jeszcze nieznacznie swoją przewagę i minął linię mety, odnosząc zwycięstwo etapowe i stając się jednocześnie nowym posiadaczem żółtej koszulki lidera.

To po prostu niewiarygodne. Chciałbym bardzo podziękować tym, którzy wierzyli we mnie i starali się mnie wspierać – to tyczy się przede wszystkim mojej ekipy. To była z ich strony zupełne naturalna sprawa, że wspierali młodego kolarza w jego zmaganiach. Wiedzieliśmy, że dzisiejszy etap będzie naprawdę ciężki. Wszyscy pracowaliśmy na Michaela Rogersa, który jest liderem w naszej drużynie. Kiedy zdałem sobie sprawę, że jestem na tyle silny, żeby zaatakować, postanowiłem nie zastanawiać się zbyt długo i po prostu ruszyłem do przed siebie. Najgorsze było ostatnie 300 metrów – moje nogi były już strasznie ciężkie i naprawdę nie miałem już kompletnie siły dalej pedałować - powiedział zwycięzca etapu, Linus Gerdemann.

Źródła[edytuj]