Policja strzela do ludzi w Jemenie i Bahrajnie

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Skocz do: nawigacja, szukaj
wtorek, 15 marca 2011
Printemps arabe.png
Ostatnie wiadomości
Wikinews
Dowiedz się więcej

Po wczorajszych całodniowych starciach policji z protestującymi, w Jemenie doliczono się ponad 100 rannych. Z dachów strzelano do nich z gumowej i ostrej amunicji, duszono gazem łzawiącym.

Demonstracje skoncentrowane były wokół budynku uniwersytetu Sana. Tłum domaga się odejścia rządzącego od 32 lat przywódcy, prezydenta Ali Abdullaha Saliha. Naprzeciw demonstrantów stanęli nie tylko policjanci, ale i uzbrojeni w pałki i noże zwolennicy prezydenta. Od początku trwania protestów zginęło 17 osób.

Podobnie brutalnie obchodzi się władza z protestującymi mieszkańcami Bahrajnu. Policja użyła wobec nich gazu łzawiącego, gumowych kul i armatek wodnych. Chcieli zmusić uczestników antyrządowych protestów do opuszczenia obozowiska w centrum stolicy Bahrajnu - Manamie - oraz do odblokowania autostrady prowadzącej do dzielnicy finansowej. Policja stwierdziła w komunikacie dla prasy, że podczas operacji "ponownego otwarcia" autostrady "za pomocą gazu łzawiącego" rozpędzono ok. 350 osób. Opozycja domaga się reform mających przekazać część władzy rodziny królewskiej w ręce obywateli.

Wczoraj do Bahrajnu wkroczyły oddziały armii saudyjskiej działających w ramach wspólnych sił Rady Współpracy w Zatoce Perskiej. Władze Arabii Saudyjskiej wydały oświadczenie, w którym stwierdziły iż "szkoda wyrządzona jednemu z członków Rady jest uważana za szkodę wyrządzoną wszystkim". Ponadto, wysłanie oddziałów wojskowych zapowiedziały Zjednoczone Emiraty Arabskie. Dziś te posunięcia skrytykował Iran.

Źródła[edytuj]