2008-10-01: Upadek polskich stoczni przesądzony?

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Polska
POL location map.svg
środa, 1 października 2008

Bruksela odmówiła pomocy polskim stoczniom. Minister Grad nie kryje rozczarowania. Zarzuca europejskim urzędnikom brak obiektywizmu oraz podkreśla, iż zabrakło dobrej woli ze strony Unii Europejskiej. W praktyce negatywna odpowiedź UE oznacza upadek zakładów w Gdyni i Szczecinie oraz utratę pracy kilku tysięcy osób.

We wtorek minister skarbu Aleksander Grad rozmawiał z komisarz UE ds. konkurencji Neeli Kroes o restrukturyzacji polskich stoczni. Rozmowy nie przyniosły jednak spodziewanych rezultatów. Stoczniom w Gdyni i Szczecinie grozi upadłość.

Obecny na spotkaniu Kroes z Gradem Asger Petersen, były wysoki urzędnik KE, obecnie doradca polskiego rządu w sprawie planów dla stoczni Gdynia i Szczecin, uważa, iż decyzja Kroes jest już nieodwołalna.

Komisarz zaproponuje Komisji Europejskiej podjęcie negatywnej decyzji w sprawie dwóch polskich stoczni – mówi.

Polski minister nie krył rozczarowania, zarzucając przy tym komisarz Kroes oraz unijnym urzędnikom brak dobrej woli i obiektywizmu.

Przy odrobinie dobrej woli ze strony pani komisarz decyzja mogłaby być pozytywna. Ale ja tej dobrej woli nie widzę – stwierdził.

Minister Grad zdecydował się także na wystąpienie do Komisji o pisemne przedstawienie wątpliwości, które zadecydowały o negatywnej odpowiedzi ze strony UE. Twierdzi bowiem, że jego rozmowa z komisarz miała charakter jedynie ogólny.

Nie wiem, czy nie powinna tych planów przeanalizować inna grupa – spekulował również.

Minister jest pewien, iż ze strony rządu wszystko zostało zrobione jak należy. Uważa, że Komisji nie podoba się zapowiedź dodatkowej pomocy dla stoczni ze strony państwa. Wyklucza to bowiem spełnienie warunku o 50-procentowym udziale własnym inwestora. Komisarz Kroes mogłaby jednak zastosować przepisy, które w wyjątkowych sytuacjach, usprawiedliwiają odejście od tej reguły.

Roman Gałęzowski, szef „S” Stoczni Gdańsk uważa, że wina leży po stronie rządu.

Obowiązkiem rządu było przygotowanie takiego programu, który Komisja przyjmie – mówi.

Źródła[edytuj]