2007-11-01: Birma: mnisi demonstrują. Junta rekrutuje dzieci

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Azja
czwartek, 1 listopada 2007
Protesty mnichów w Birmie (24 września 2007)
Protesty mnichów w Birmie (24 września 2007)

31 października ponad 70 buddyjskich mnichów wyszło w Birmie na ulice miasta Pakokku, położonego w pobliżu granicy z Tajlandią, ponad 500 km od Rangun. Marsz był pierwszym przejawem aktywności mnichów od czasu wrześniowej fali protestów, po których rządząca junta nasiliła represje.

Agencja Associated Press zacytowała wypowiedź jednego z mnichów dla Demokratycznego Głosu Birmy – ulokowanej w Norwegii stacji radiowej będącej informacyjną komórką opozycji: „Chodziliśmy wokół miasta i śpiewaliśmy... Kontynuowaliśmy protesty z ubiegłego miesiąca, ponieważ wciąż nie osiągnęliśmy żadnych z postulatów, o które prosiliśmy”. Mnich zaznaczył, że marsz był mały, ponieważ nie było czasu na organizację większego protestu.

Wczoraj opublikowany został raport organizacji Human Rights Watch na temat sytuacji dzieci w Birmie. Ta organizacja walcząca o poszanowanie praw człowieka na całym świecie informuje, że birmańskie wojsko rekrutuje dzieci. By zwiększyć liczebność wojsk, angażowane są już dzieci od dziesiątego roku życia.

Human Rights Watch informuje jak wygląda proceder pozyskiwania młodocianych żołnierzy. Wojskowi odpowiadający za rekrutację lub cywilni agenci otrzymują zapłatę za każdego pozyskanego rekruta. Nie ma znaczenia czy jest młodociany lub nawet chory. Wojska birmańskiej junty w ten sposób starają się walczyć z brakiem ochotników i bardzo wysokim poziomem dezercji.

Z ustaleń organizacji wynika, że rekrutowane dzieci przechodzą osiemnastotygodniowy trening, a później zostają skierowane do działań wojennych czy represyjnych. Raport zaznacza, że często wykonują one rozkazy dramatycznie łamiące prawa człowieka. Dzieci-żołnierze palą wioski lub wyłapują ludność cywilną do prac przymusowych.

Władze Birmy oddalają zarzuty Human Rights Watch argumentując, że są bezpodstawne. „Zarzuty są kolejnym przykładem stronniczego informowania przez tą organizację, która oparła swój raport na bezpodstawnych zarzutach i wyolbrzymionych kłamstwach partyzantów” – skomentował birmański minister informacji gen. Ye Htut.

Raport przedstawia również podobne zarzuty wobec grup partyzanckich walczących z władzami w Rangunie, choć w ich przypadku skala procederu ma być znacznie mniejsza.

2 listopada media podały, że grupa 46 więźniów, która była zamieszana we wrześniowe zamieszki, została uwolniona. Serwis internetowy TVN24 poinformował, że zwolnienie związane jest z wizytą w Birmie specjalnego wysłannika ONZ Ibrahima Gambariego, który ma przyjechać do kraju w najbliższy weekend.

Narodowa Liga na rzecz Demokracji uważa, że w więzieniach nadal pozostaje wielu opozycjonistów i mnichów.

Wojskowe władze Birmy ograniczyły dostęp do międzynarodowej sieci internetowej. Jedynym dostępem do internetu jest połączenie się z lokalnymi portalami.

Zobacz też[edytuj]

Źródła[edytuj]