2005-07-05: Małopolski urząd marszałkowski chce, by województwo było wolne od genetycznie modyfikowanych roślin

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
wtorek, 5 lipca 2005
Hordeum-barley.jpg

Małopolska otwarcie i stanowczo walczy o to, aby na jej ziemi nie było uprawianych genetycznie modyfikowanych roślin. Podjęto już w tym celu pewne środki zaradcze. W Urzędzie Marszałkowskim zaczęto opracowywać Strategię Bezpieczeństwa Biologicznego w Województwie Małopolskim (Strefy wolne od GMO) - program, który ma zmienić Małopolskę w strefę wolną od upraw transgenicznych.

Strategia zakłada współpracę nie tylko z organizacjami i instytucjami, ale także wraz z ogółem społeczeństwa w tym szczególnie rolników. Współpraca ma zapewnić jak największą ochronę małopolskiego rolnictwa przed roślinami modyfikowanymi genetycznie. W niektórych regionach Polski co prawda powstały uchwały zakazujące uprawy i sprzedaży roślin transgenicznych. Co jest ciekawe, uchwały te wcale nie zobowiązują rolników do zaprzestania hodowli GMO. Małopolska ma jednak się tu wyróżnić i wprowadzić całkowity zakaz ich uprawy.

Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego stwierdza, że "rolnictwo Małopolski posiada szczególne walory predestynujące go do miana rolnictwa ekologicznego i zrównoważonego." Wśród głównych zalet wymieniane są mozaikowatość upraw, zróżnicowanie glebowe i siedliskowe, spory obszar powierzchni prawnie chronionych i niski poziom stosowania środków chemicznych. Według Urzędu nie można pogodzić uprawy ekologicznej i transgenicznej, ponieważ obydwa typy rolnictwa wykluczają się. "Jeżeli Małopolska ryzykować będzie próbując je łączyć i postawi na genetycznie modyfikowane organizmy, to nie tylko może znaleźć się w sytuacji braku zainteresowania żywnością produkowaną w regionie, ale także może zniweczyć wysiłki podejmowane dla rozwoju produktów markowych i tradycyjnych" - dodają.

Małopolska Izba Rolnicza wraz z Porozumieniem Izb Polski Południowo-Wschodniej (w skład której wchodzą izby: Podkarpacka, Świętokrzyska, Śląska oraz Małopolska) również wyraża negatywny stosunek do wprowadzania upraw modyfikowanych genetycznie. "Powodem jest struktura zasiewów i brak możliwości izolacji przestrzennej dla upraw GMO. Wiemy jednak, że nie jesteśmy w stanie przeciwstawić się sprowadzaniu żywności modyfikowanej genetycznie a przede wszystkim pasz. Większość soi i kukurydzy sprowadzanej jest GMO, również większość przypraw to też komponenty GMO." Nie są także do końca pewni, czy plan ochrony powiedzie się. "Jesteśmy przeciwko GMO, ale wiemy, że i tak żywność modyfikowana genetycznie będzie w ofensywie i w końcu wygra" - kończą.

GMO może także wpływać na uprawę żywności ekologicznej. Pyłki roślin nie znają barier administracyjnych ani granic geodezyjnych. Istnieje realne niebezpieczeństwo skażenia tradycyjnych upraw przez geny odmian zmodyfikowanych, a co za tym idzie pozbawienie Polski bogactwa tradycyjnych gatunków i odmian roślin.

Bój o uprawę roślin transgenicznych nie toczy się jednak bez powodu. Odpowiednio zmodyfikowane zboża czy warzywa są odporne między innymi na mróz, szkodniki, środki do zwalczania chwastów (np. herbicydy), czy też choroby wirusowe.

Na szeroką skalę GMO w rolnictwie stosuje się obecnie tylko w kilku krajach - przede wszystkim w Stanach Zjednoczonych.