Przejdź do zawartości

2021-11-01: „Koniec rzeki” – jak wielcy posiadacze zamieniają Kalifornię w pustynię

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
poniedziałek, 1 listopada 2021
Delta rzek Sacramento i San Joaquin, tworząca autonomiczny ekosystem, cierpiący z powodu zasad redystrybucji wody w Kalifornii

2 listopada 2021 na platformy streamingowe trafi nowy film dokumentalny „River’s End: California’s Latest Water War” (Koniec rzeki: ostatnia wojna o wodę w Kalifornii), poświęcony narastającemu kryzysowi ekologicznemu, u podłoża którego leżą zasady redystrybucji zasobów wodnych północnej części najludniejszego stanu USA.

Kalifornię od wielu lat można nazwać poligonem walki o słodką wodę. W dokumencie młodego reżysera Jacoba Morrisona mowa jest o wciąż pogłębiającym się procesie przekierowywania zasobów wodnych północnej Kalifornii w kierunku uprzemysłowionego południa stanu. Zasoby te pochodzą głównie z estuarium Zatoki San Francisco, gdzie delta rzek Sacramento i San Joaquin tworzy autonomiczny ekosystem.

Jak twierdzą występujący w filmie rozmówcy, w regionie tym (niezwykle ważnym dla balansu przyrodniczego amerykańskiego wybrzeża Pacyfiku) prowadzona jest krótkowzroczna polityka przekierowywania cieków wodnych dla zaspokojenia rosnących potrzeb gospodarki południowej Kalifornii. Odbywa się to przede wszystkim w interesach przemysłu rolniczego, a faktycznie w interesach wielkich właścicieli – Chcemy otworzyć widzom oczy, by jak najwięcej ludzi dowiedziało się, skąd pochodzi trafiająca do nich woda i co należy robić, by uratować od zbliżającej się katastrofy ekosystem Kalifornii, stanu z czterdziestoma milionami mieszkańców – mówi Jacob Morrison, reżyser dokumentu.

Dla Morrisona, który jest dramaturgiem, reżyserem i producentem, „Koniec rzeki” to pełnometrażowy debiut. Morrison to rodowity Kalifornijczyk, absolwent Szkoły Filmowej Uniwersytetu Południowej Kalifornii (USC). Był on wcześniej producentem serialów dla kanałów Viceland i Fullscreen.

Dystrybutorem filmu jest niezależny dystrybutor Giant Pictures z filiami w Nowym Jorku i Los Angeles, specjalizujący się w cyfrowym rozpowszechnianiu filmów dokumentalnych i artystycznych. Współpracuje z prawie pięćdziesięcioma platformami internetowymi, w tym AppleTV, Netflix, Prime Video, The Roku Channel, Pluto TV i innymi.


Z reżyserem filmu rozmawiał korespondent „Głosu Ameryki” Oleg Sulkin.

• Kalifornia boryka się dzisiaj, jak wiemy, z wieloma problemami. Nielegalna imigracja, pożary lasów, wzrost liczby bezdomnych w miastach, epidemia opioidowa, przestępczość uliczna – można wyliczać bez końca. Dlaczego na swój debiut wybrał Pan właśnie problem zaopatrzenia w wodę?

Jacob MorrisonKiedy uczyłem się w szkole filmowej, na poważnie zainteresowałem się dotkliwą suszą w Dolinie Kalifornijskiej. Dlaczego z ogromnych przestrzeni woda znika i tworzą się tam pustynie, a równocześnie gospodarstwa rolnicze na przyległych terenach zużywają tej wody coraz więcej? Jakie jest podłoże ekonomiczne tak rażącej nierównowagi? Zagłębiając się w ten trudny problem, stałem się bardziej świadomy tego, jak ważna jest woda i zaopatrzenie w nią dla nas wszystkich, dla naszej przyszłości.

• Co było dla pana najważniejsze w trakcie pracy? Kogo uważa Pan za głównych graczy, od których zależy konstruktywne rozwiązanie problemów z wodą?

Jacob MorrisonKiedy zacząłem badać ten problem, nie miałem żadnych uprzedzeń i ustalonych opinii. Mogłem na trzeźwo obserwować rzeczywistość z różnych punktów widzenia. Zacząłem spotykać się z ludźmi, którzy dobrze wiedzą, co się dzieje i którzy przedstawiali swoje poglądy w prasie i z różnych trybun. Politycy, ekonomiści, ekolodzy, urzędnicy departamentów rządowych, działacze organizacji społecznych i grup lokalnych. Jedno zaczęło łączyć się z drugim. Powiedzmy, że czytałem przydatny artykuł i natykałem się w nim na wzmiankę o czymś nowym. Chwytałem się tej nowej gałązki, a obraz sytuacji stawał się coraz bardziej obszerny. Czasami nawet zbyt obszerny. Dlatego podczas montażu musiałem wyrzucić półgodzinny fragment, który odciągał akcję daleko od głównych wątków.

• Pana goście na ogół wypowiadają się chętnie, z zainteresowaniem. Ale w pewnym momencie, gdy zostaje im zadane pytanie o Państwowy Kalifornijski Projekt Wodny, który przewiduje budowę dwóch bliźniaczych tuneli, eksperci nagle, jak jeden mąż, zaczynają milczeć, widać że nie chcą odpowiadać na to pytanie. O co chodzi? Czy oni się czegoś boją?

Jacob MorrisonChodzi o deltę San Francisco, która dostarcza wodę do dwóch trzecich terytorium stanu. Niezrównoważone wypompowywanie wody z estuarium zagraża florze i faunie tego regionu. Katastrofalnie zmniejszyły się połowy łososia, rybacy masowo wycofują się z biznesu... Setki gatunków ptaków i zwierząt, wymienionych w Czerwonej Księdze, znikają na naszych oczach. Jednocześnie zużycie wody przez metropolię Los Angeles i gospodarstwa rolne rośnie z dnia na dzień. Projekt, o którym mówi się w filmie, polega na budowie dwóch gigantycznych tuneli, które przejmowałyby wodę zanim ta trafiłaby do delty. Nasi rozmówcy, którzy odmówili komentarza, są w ten czy inny sposób związani z tym projektem, pracują nad nim lub po prostu nie chcą występować po czyjejkolwiek stronie z innych powodów. Historia pokazuje, że żaden duży projekt wodny w Kalifornii nie przyniósł pozytywnych skutków, więc ludzie są bardzo ostrożni w swoich ocenach.

• Jak Pan sądzi, czy państwo na szczeblu lokalnym, stanowym i federalnym może być bardziej skuteczne w rozwiązywaniu kryzysu wodnego?

Jacob MorrisonBardzo ciężkie pytanie. Na poziomie ogólnokrajowym w USA nie ma kompleksowej polityki dotyczącej problemów związanych z zaopatrzeniem w wodę.

• Coś takiego!

Uprawa różnych rodzajów orzechów w Kalifornii zużywa więcej wody niż wszystkie miasta stanu łącznie.

Jacob MorrisonTak, tak właśnie jest. Sprawy te są w kompetencji władz lokalnych i stanowych. Dlatego wszystko jest bardzo skomplikowane. Istnieją wodociągi federalne i wodociągi stanowe. W Kalifornii za zaopatrzenie w wodę i odpowiednią infrastrukturę odpowiedzialne są setki urzędów. A zwykli ludzie nie mają pojęcia, skąd pochodzi woda, kto jest za co odpowiedzialny i co będzie jutro. A ponieważ nie ma oddolnej presji na polityków, to żaden z nich nie chce podejmować wysiłków, aby zmienić status quo. 80 proc. wody trafia na potrzeby sektora rolnego, w tym na uprawę orzecha włoskiego, pistacji i migdałów, które trafiają głównie na eksport, wzbogacając kilka zamożnych osób prywatnych, będących w posiadaniu tego biznesu. Uprawa różnych rodzajów orzechów w Kalifornii zużywa więcej wody niż wszystkie miasta stanu łącznie. Oczywiste jest, dlaczego ci przedsiębiorcy wydają znaczne pieniądze na podtrzymywanie, że tak się wyrażę, bezczynności polityków w sprawach redystrybucji zasobów wodnych.

• Jeden z uczestników filmu mówi: „Wszystko sprowadza się do pieniędzy”. Czy to prawda?

Jacob MorrisonTak, w tym sensie, że ogromne pieniądze wydawane są na wspieranie czyichś konkretnych interesów handlowych. Uderzające jest to, że Dolina Kalifornijska jest miejscem, w którym mieszkają najbogatsi właściciele przemysłu rolnego, a jednocześnie rokrocznie odnotowuje się tu najwyższy poziom ubóstwa w stanie. Sami właściciele plantacji orzechów mieszkają gdzieś w Beverly Hills i nie zagłębiają się w problemy zwykłych mieszkańców delty i doliny. Problem nierówności majątkowych jest jednak znacznie szerszy i wymaga osobnej rozmowy.

• Pokazuje pan w filmie, w jaki sposób oddolne organizacje społeczne i grupy entuzjastów próbują coś zmienić w sektorze wodnym. Mówią oni, że ramy legislacyjne są ogólnie dobre, a głównym problem polega na zapewnieniu, aby wszystkie te prawa były ściśle przestrzegane i aby decyzje władz opierały się na wnioskach naukowców, specjalistów. Ale wydaje się, że – podobnie jak w innych sferach życia – zauważalny jest masowy sceptycyzm wobec nauki, wiedzy naukowej.

Jacob MorrisonNiestety, rzeczywiście tak jest. Kiedy jednostki widzą, że ich przekonania są sprzeczne z wnioskami i zaleceniami nauki, próbują odrzucić naukę, zdyskredytować ją. Szczególnie usilnie robią to wtedy, gdy na szali są należące do nich miliony, a nawet miliardy dolarów. Zauważyłem, że negacjoniści nauki są zawsze negacjonistami zmian klimatu. Cała nadzieja w nowym pokoleniu ludzi o szerokich horyzontach, którzy traktują zagadnienia przyrodnicze z niezbędną powagą.

• Pana film wkracza w samo serce dyskusji społecznej. Czym według Pana powinien się on stać – pomocą naukową, narzędziem polemiki, a może czymś innym?

Jacob MorrisonChciałbym przebudzić w ludziach zainteresowanie, skąd pochodzi woda. Kto jest jej dostawcą? Dlaczego wcześniej kwitnące obszary niszczone są teraz przez susze? I co należy zrobić, aby kryzys nie doprowadził do całkowitej katastrofy? Czy rozsądnie jest wyrządzać ogromne szkody środowisku ze względu na zysk jednostek? Naprawdę nie chciałbym, aby ludzie postrzegali zniknięcie rzek, śmierć ryb i ptaków jako nową normę.

Źródła

[edytuj | edytuj kod]