2012-07-10: „Wikipedia to przykrywka pedofilskiego lobby” - wywiady z Je. Mizuliną i Wł. Miediejką

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
wtorek, 10 lipca 2012

Jieliena Mizulina: "Wikipedia" to przykrywka pedofilskiego lobby (Елена Мизулина: «Википедия – прикрытие педофильского лобби»)[edytuj]

Projekt ustawy o "czarnych listach" witryn internetowych został przez społeczeństwo [rosyjskie][1] uznany za próbę wprowadzenia cenzury. Rosyjska "Wikipedia" ogłosiła jednodniowy strajk, Livejournal oznajmił o swoim proteście, Vkontakte na każdej stronie umieścił odsyłacz z tekstem "W Dumie Państwowej jest procedowany projekt ustawy o wprowadzeniu cenzury w internecie. Szczegóły na ru.wikipedia.org". Slon zaproponował skomentować ustawę o "czarnych listach" autorowi projektu Jielienie Mizulinej i jednemu z założycieli rosyjskiej "Wikipedii", dyrektorowi "Wikimedia.ru" Władimirowi Miediejce.



Deputowana "Sprawiedliwej Rosji" Jieliena Mizulina[edytuj]

Jieliena Mizulina

Czy po przyjęciu poprawek nowy wariant [ustawy] pozostawi władzom możliwość dodawania witryn na czarna listę bez decyzji sądu?

Tak, pozostawi. Dotyczy to trzech kategorii informacji - pornografii dziecięcej, instrukcji produkcji i pozyskiwania narkotyków, oraz instrukcji dokonywania samobójstwa. Te trzy. Jeśli [dostawcy witryn] nie usuną ich, to [takie witryny] trafią do rejestru. I właśnie instrukcje, a nie zwykłe użycie słów "samobójstwo" i "narkotyk", właśnie instrukcje jak dokonać samobójstwa np. przez powieszenie się.

Nie są wprowadzanie jakiekolwiek inne środki ograniczające?

Co do reszty, to mamy wręcz poluzowanie. Po pierwsze dany projekt usuwa obowiązkową klasyfikację wiekową. Pozostaje tryb dobrowolny: klasyfikują jeśli chcą, nie chcą - nie klasyfikują, poza wydaniami sieciowym zarejestrowanym jako media. Oprócz tego, RAEK[2] i społeczność mediów[3] sformułowały propozycje dotyczące ekspertyzy. Aktualna, dzisiejsza redakcja ustawy przewiduje, że ekspertów na ekspertyzę do akredytowanej instytucji może skierować organ nadzoru i kontroli - Roskomnadzor. Społeczność mediów zgłosiła nam wniosek, aby ustawa i im dała takie uprawnienie - bezpośrednie zwracanie się [o ekspertyzę]. Tak więc odpowiednio, gdy ekspertyza będzie wywoływała wątpliwości, to będzie możliwa ekspertyza powtórna. Zrobiliśmy to, i jest to w poprawce.

Tym niemniej, co się dotyczy czarnych list - co zrobić w sytuacji, gdy w sieci społecznościowej ktoś na swojej stronie wywiesza taką instrukcję? Będzie to zastosowane do całej sieci społecznościowej czy tylko do tej strony wewnątrz sieci?

Tylko do [takiej] strony. Będzie to rejestr właśnie witryn lub stron witryn. Dlatego też zostało założone, że też [będzie blokowany] adres IP, nie tylko nazwa domenowa, URL-e. Dlatego że adres IP - to całkowicie dokładne adresowanie, właśnie dlatego.
Cquote1.svg To będzie rejestr właśnie witryn lub stron witryn. Dlatego też zostało założone, że też adres IP, nie tylko nazwa domenowa, URL-e. Dlatego że adres IP - to całkowicie dokładne adresowanie, właśnie dlatego. Cquote2.svg

Jeśli faktycznie nie ma możliwości zastosowanie tej praktyki do celów cenzury politycznej, to dlaczego, według was, Wikipedia i Livejournal tak stanowczo wystąpiły przeciwko temu?

Wiecie, ja nie za bardzo chciałabym wysuwać takie przypuszczenie, ale nam znaczne doświadczenie w aktywności parlamentarnej, już wprowadzałam ustawy o zwalczaniu handlu kobietami i dziećmi w celach seksualnych..., ja wiem jaki wywołuje to opór. Dalej, znana ustawa antypedofilska, definicja dziecięcej pornografii i tym podobne... Ustawa informacyjna w tej części została poddana bardzo ostrej krytyce. Osobiście uważam, że "Wikipedia" to przykrywka, tak jak u terrorystów. Oni zawsze, jak za żywą tarczą, chowają się za dziećmi lub kobietami. To jest przykrywka, gdyż samej "Wikipedii" pewnie nic nie grozi. Ja korzystam z "Wikipedii". Do tego, proszę zwrócić uwagę, zamknięta jest tylko wersja rosyjskojęzyczna. Za tym stoi lobby, i są bardzo poważne podejrzenia, że to lobby pedofilskie. I powiem tak - ponieważ wprowadzałam wiele programów zwalczania handlu kobietami i dziećmi wspólnie z ministerstwem sprawiedliwości, z kolegami z FBI, i wiele projektów ustaw z nimi dyskutowaliśmy, wymienialiśmy się doświadczeniami, to wiem, jak to jest u nich zorganizowane. Ja obowiązkowo wyślę w imieniu naszego komitetu zapytanie na temat tego, jak oni oceniają takie zachowania "Wikipedii", za którą stoją m.in. amerykańskie zasoby internetowe (to przecież nie nasz zasób). A wpłynąć, przy okazji, możemy tylko włączając rejestr, niczego innego nie możemy zrobić, jeśli oni nie będą liczyć się z naszymi zasadami.

A gdy mówicie o lobby pedofilskim, to macie na myśli jakichś urzędników, którzy sami są pedofilami, albo ...

Niekoniecznie, niekoniecznie. Chociaż nie można tego wykluczyć. Niestety, sytuację mamy taką, że wszystko jest możliwe. Ale jest oczywistym, że to lobby, które łączy nie tylko urzędników, ale łączy też biznes, który robi interesy na pornografii dziecięcej i prostytucji, łączy też tych, którzy korzystają z usług wiadomych klubów, z usług prostytutek, w których [to klubach] są one bardzo często niepełnoletnie. Dlatego tu są i urzędnicy i biznes.

I oni są na tyle wpływowi, że mogą i "Wikipedię" i Livejournal jakimś sposobem ...

Są bardzo wpływowi. Na jednym z for przedstawiciele społeczności internetowej otwarcie mi się przyznali, że gdzieś do 85% dochodu tych, którzy świadczą usługi internetowe, to dochody z rozpowszechniania i obrotu produkcją pornograficzną, w tym dziecięcą.
Cquote1.svg ... gdzieś do 85% dochodu tych, którzy świadczą usługi internetowe, to dochody z rozpowszechniania i obrotu produkcją pornograficzną, w tym dziecięcą. Cquote2.svg

Jeśli taki przysłowiowy pedofil weźmie i otworzy swoją stronę nie w strefie .ru, ale w strefie .com, u zagranicznego dostawcy, w zagranicznym centrum danych, to [czy] ja z Rosji zobaczę taką stronę wpisaną do rejestru?

To jest taka sytuacja - jeśli strona lub witryna trafi do rejestru, to blokuje ją już nie Minkomswiazi (ministerstwo łączności), ale blokuje operator łączności, który ma koncesję, i jest zobowiązany usunąć wszystkie groźne informacje. Tak więc operatorzy, aby zachować koncesję, podpisują porozumienie, w którym zobowiązują się do monitorowania tego. Oczywiście, może to być niemożliwe w przypadku, gdy operatorzy są zagraniczni, ale to inna okoliczność, prawo nie narzuca technicznych metod realizacji wymogów..

Jakie sankcje są przewidziane dla tych, którzy nie przestrzegają [tego] prawa?

W drugim czytaniu nie wnosimy do kodeksu wykroczeń poprawki co sankcji. Dzisiaj sankcje są przewidziane zasadniczo wobec operatorów łączności, mogą być oni pozbawieni koncesji, ale w ślad za daną ustawą przedkładamy oddzielny projekt ustawy o odpowiedzialności administracyjnej za przekroczenie tej ustawy. Nie wykluczam, że nie będziemy odkładać i zgłosimy go do końca tego tygodnia. Nawiasem mówiąc, gdyby "Wikipedia" tak się nie zaktywizowała i nie szantażowała, to możliwe, że zrobilibyśmy to na jesieni, a może w ogóle poczekalibyśmy co będzie z wypełnianiem zalecanych norm. Ale ponieważ "Wikipedia" rozpoczęła taką burzliwą działalność nie wiadomo w związku z czym, i to nie podlega to żadnemu rozumnemu wyjaśnieniu oprócz jakichś niezupełnie zgodnych z prawem interesów. Domyślać się tylko można dla kogo jest korzystny brak [takiej] ustawy. Dlatego nie będziemy zwlekać z wzmocnieniem środków administracyjnych, a może przewidzimy środki jeszcze bardziej surowe, biorąc pod uwagę jak silny opór powstał wobec tej propozycji [w oryginale "wobec pustego miejsca").

Dyrektor "Wikimedia.ru" Władimir Miediejko[edytuj]

Władimir Miediejko

Władimirze, co budzi takie oburzenie w projekcie ustawy o "czarnych listach" witryn internetowych?

Treść projektu jest bardzo niedojrzała. Idea aby chronić dzieci przed tym, co może mieć szkodliwy wpływ na ich rozwój, jest bardzo słuszna, ale zaniepokojenie wywołują sposoby, za pomocą których ma to być realizowane. Po pierwsze, niepokoi nas pozasądowy tryb podejmowania decyzji o tym, że informacja umieszczona na tej czy innej stronie jest nielegalna. W związku z tym nie ma jakiejkolwiek gwarancji, że odpowiednie organy kontrolne nie będą nadużywać tych uprawnień. Zaskarżyć taką decyzję można tylko poprzez sąd, a rozumiecie sami, że nawet miesiąc przestoju popularnej witryny internetowej może doprowadzić do utraty przez nią znaczącego udziału w rynku. Ponadto sprawa w sądzie może trwać bardzo długo. Wynika z tego, że ten mechanizm może być w złej wierze wykorzystywane przez konkurentów w walce ze sobą.
Cquote1.svg ... niepokoi nas pozasądowy tryb podejmowania decyzji o tym, że informacja umieszczona na tej czy innej stronie jest nielegalna. Cquote2.svg

Ale przecież w projekcie mowa jest tylko o pedofilii, oraz o instrukcjach o sporządzaniu narkotyków i dokonania samobójstwa. Pomimo największych chęci nie da się podciągnąć pod tę ustawę normalne wydawnictwo internetowe.

W tym cały ambaras, że określenia przekroczeń prawa są rozmyte, można dopasować do nich bardzo wiele zjawisk. Na przykład każdy użytkownik może po prostu wstawić komentarz, w którym będzie jakaś informacja podlegająca pod zakaz, przy czym [może to być] na stronie, która jest już w archiwum - ustawa nigdzie nie reguluje takiej możliwości. Jakiś prowokator może umieścić taką treść tam specjalnie, i nie jest możliwym wyśledzenie tego.

Co zrobić, gdy ktoś umieści taką informacje na swojej stronie w sieci społecznej?

Organ kontrolny powiadamia o tym dostawcę usługi, a ten powinien w ciągu doby zablokować dostęp do tej strony. Dostawca może przy tym, nie wnikając głębiej, zablokować cały zasób, były już takie przypadki. Obecnie możemy analizować najrozmaitsze scenariusze, ale co do ich realności, to na dwoje babcia wróżyła, natomiast po to, aby nie dopuszczać takich scenariuszy prawo powinno jednoznacznie opisywać i określać naruszenia, a także mechanizm sankcji.
Cquote1.svg Istotne jest też to, aby sankcje były selektywne - nie na nazwy domenowe czy adresy IP, ale konkretne strony, na których ujawniono naruszenie. Cquote2.svg

Ale wobec tego jak według was powinna wyglądać ta ustawa?

Pośpiesznie trudno się wypowiedzieć, sprawę należy omówić z przemysłem, ze społeczeństwem. Ale to co mogę powiedzieć: tu powinien mieć miejsce solidny mechanizm społecznego nadzoru, powinien mieć miejsce mechanizm szybkiego reagowania (czyli jeśli obwiniona strona nie zgadza się z zarzutem, to powinna mieć możliwość odwołania się do sądu zanim zostaną zastosowane sankcje). Istotne jest też to, aby sankcje były selektywne - nie na nazwy domenowe czy adresy IP, ale konkretne strony, na których ujawniono naruszenie. Ponadto i tak praktyka dowodzi, że najbardziej skutecznym sposobem ochrony dzieci jest nadzór rodzicielski, i są do tego celu dostępne odpowiednie programy pozwalające filtrować treści. Dedykowana instytucja państwowa będzie tu mniej skuteczna.

Jak zamierzacie walczyć z przyjęciem ustawy? Dzisiaj mamy strajk "Wikipedii", ale co dalej?

Kolejne działania raczej nie będą skuteczne. Jeśli deputowani nie zaczną bardziej szczegółowo rozważać daną ustawę i omawiać wszystkie jej proceduralne aspekty z przemysłem, z rosyjskim społeczeństwem, to wtedy pozostanie zwrócenie się do Putina, i jak myślę, praktycznie jest pewne, że ktoś, albo deputowani, albo prezydent na jakimś etapie obowiązkowo stwierdzi, że ustawa jest bardzo niedojrzała, że należy ją udoskonalić, i wobec tego nie zostanie wprowadzona w życie. Ale jeśli wejdzie w życie, to będziemy szukać innych wyjść. Możliwe, że będziemy próbować coś zdziałać z wykorzystaniem aktów prawnych i tak rekompensować braki tej ustawy, gdyż jest ona niedojrzała.

Przypisy

  1. W nawiasy kwadratowe ujęto doprecyzowania tłumacza.
  2. Rosyjskie Stowarzyszenie Komunikacji Elektronicznej (Российская ассоциация электронных коммуникаций (РАЭК))
  3. ros. медиасообщество - społeczność specjalistów reklamy zewnętrznej, marketingu, reklamy w mediach tradycyjnych, reklamy BTL, relacji ze społeczeństwem (PR), brandowania i badań rynkowych

Źródła[edytuj]