2010-07-22: Liga Mistrzów UEFA 2010/2011: Lech Poznań 0-1 Inter Baku (9-8 w karnych)

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
czwartek, 22 lipca 2010

Lech Poznań pokonał dopiero po rzutach karnych mistrzów Azerbejdżanu i awansował do III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Teraz na podopiecznych Jacka Zielińskiego czeka Sparta Praga. Prawda jest taka, że z taką grą jak w środę "Kolejorz" nie ma czego szukać w pucharach.

To miał być lekki spacerek "Kolejorza". Zwycięstwo w Baku, w pierwszym spotkaniu sprawiło, że kibice na Bułgarskiej zastanawiali się wyłącznie nad rozmiarami zwycięstwa. I rzeczywiście - mistrzowie Polski ruszyli od pierwszych sekund z niesamowitym impetem i już po dziesięciu minutach powinni prowadzić 3-4:0. Najpierw Dimitrije Injac zmarnował okazję, potem dwie szanse miał Artur Wichniarek. Giorgi Lomaia obronił także strzał Sławomira Peszki.

Goście przeprowadzili pierwszą groźną sytuację dopiero w 22. minucie, ale znany z polskich boisk, Robertas Poszkus uderzył nad poprzeczką. Kolejne minuty to okres wyrównanej gry. Dopiero na dziesięć minut przed końcem pierwszej połowy Siergiej Kriwiec zgrał do Wichniarka i napastnik "Kolejorza" trafił w poprzeczkę. Dwie minuty później Kriwiec nie podawał tylko strzelał - tuż obok słupka. Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem i na Bułgarskiej słychać było pierwsze gwizdy.

Druga odsłona była zdecydowanie słabsza. "Kolejorz" nie był w stanie przeprowadzić takiej szarży jak na początku meczu. W 59. minucie Kriwiec ponownie uderzył niecelnie. W końcówce Azerowie zaczęli odważniej atakować. W 77. minucie Poszkus strzelił z linii pola karnego, jednak uderzenie zablokował Manuel Arboleda. W 84. minucie Inter objął prowadzenie. Arif Dasdaemirov zacentrował z prawej strony, Krzysztof Kotorowski obronił strzał Petyr Złatinow, ale wobec dobitki Girtsa Karlsonsa był bezradny. W końcówce Jakub Kiełb mógł wyrównać stan meczu, ale strzelił niecelnie. Sędzia zarządził dogrywkę.

W dogrywce Lech stworzył sobie zaledwie dwie groźne akcje. W 106. minucie Semir Stilić uderzył lewą nogą i piłka przeleciała obok słupska azerskiej bramki. Na trzy minuty przed końcem futbolówkę po strzale Jakuba Wilka zablokowali obrońcy Interu. W ostatniej minucie piłka po strzale Seweryna Gancarczyka nabrała dziwnego lotu i trafiła w poprzeczkę.

W konkursie rzutów karnych było niezwykle emocjonującą. Sprawa rozstrzygnęła się dopiero w jedenastej serii, kiedy to strzelali bramkarze. Najpierw Kotorowski pokonał Lomaię, następnie obronił uderzenie gruzińskiego bramkarza i Lech awansował do dalszej rundy.

Trzeba jednak powiedzieć jasno - tak grający Lech nie ma najmniejszych szans podjąć rywalizację ze Spartą Praga. Mecz z Interem Baku powinien włączyć czerwoną lampkę alarmową. Kompromitacja, podobna do tej jaką przeżywali kibice Wisły Kraków, była bardzo blisko.

Lech Poznań - Inter Baku 0:1 k. 9:8 (0:0, 0:1, 0:1)

Bramka: Karlsons (84.)

Rzuty karne: 1:0 Bosacki, 1:0 Zlatinow (Kotorowski broni), 1:0 Kriwiec (Lomaia broni), 1:1 Karsons, 1:1 Peszko (Lomaia Broni), 1:2 Kandelaki, 2:2 Kiełb, 2:2 Krugłow (Kotorowski broni), 3:2 Gancarczyk, 3:3 Accioly, 4:3 Wilk, 4:4 Lewin, 5:4 Injac, 5:5 Daszdemirow, 6:5 Wojtkowiak, 6:6 Czertoganow, 7:6 Arboleda, 7:7 Odikadze, 8:7 Stilić, 8:8 Czerwenka, 9:8 Kotorowski, 9:8 Lomaia (Kotorowski broni).

Żółte kartki: Stilić - Czertoganow, Czerwenka, Odikadze, Karlsons, Lomaia, Zlatinov.

Sędziował: Milorad Mazić (Serbia).

Widzów: 13 500.

Lech: Krzysztof Kotorowski - Grzegorz Wojtkowiak, Manuel Arboleda, Bartosz Bosacki, Seweryn Gancarczyk - Sławomir Peszko, Dimitrje Injac, Semir Stilić, Ivan Djurdjević (98. Jakub Wilk), Sergiej Kriwiec - Artur Wichniarek (78. Jacek Kiełb).

Inter: Giorgi Lomaia - Kachaber Mżawanadze (71. Arif Daszdemirow), Wladimir Lewin, Danildo Jose Accioly, Ilia Kandelaki - David Odikadze, Bronislaw Czerwenka, Peter Zlatinow, Aleksandr Czertoganow, Nizami Hadżijew (46. Dmitri Krugłow) - Robertas Poskus (73. Girts Karlsons).

Źródła[edytuj]

Artykuł wykorzystuje materiał pochodzący z artykułu Blamaż Lecha był bardzo blisko opublikowanego pierwotnie w serwisie s24.pl (więcej)