2008-12-29: Kiszczak przyznał, że polecił SB zapisywać informacje z podsłuchów jako doniesienia od agentów

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
poniedziałek, 29 grudnia 2008

Generał Czesław Kiszczak przyznał, że polecił SB zapisywać informacje z podsłuchów jako doniesienia od agentów i przeprosił uznanych z tego powodu za TW. "Wielu osobom wyrządzono krzywdę przez bezkrytyczne ujawnienie materiałów operacyjnych SB" - napisał w oświadczeniu.

83-letni Czesław Kiszczak zaczynał karierę w wojskowym kontrwywiadzie. Jest ostatnim szefem komunistycznego MSW, którym kierował od 1981 r. do upadku komunizmu. Rządził policją polityczną, która miała za zadanie rozprawić się z „Solidarnością”. Przy Okrągłym Stole podpisywał porozumienia z opozycją.

W oświadczeniu datowanym na 17 grudnia przeprasza Polaków za "przesuwanie źródeł", metodę szeroko stosowaną przez Służbę Bezpieczeństwa od 1982 roku. Nakazywała ona funkcjonariuszom SB "konspirowanie" źródeł informacji zdobytych z podsłuchów, obserwacji, nielegalnych przeszukań i kontroli korespondencji. "Gazeta Wyborcza" podała, że esbecy przypisywali zdobyte informacje tajnym współpracownikom "istniejącym faktycznie lub stworzonym przez SB na użytek wewnętrznej konspiracji, kandydatom na t.w., a także, choć rzadziej, kontaktom operacyjnym, osobowym, służbowym".

Kiszczak wziął na siebie odpowiedzialność za "przesuwanie źródeł". Nie tylko przeprosił osoby omyłkowo uznane za tajnych współpracowników i zdrajców; zwrócił się również do agentów, którzy stosowali się do zarządzenia, by nie bali się do tego przyznać. Skrytykował także działania IPN, który "założył z góry stuprocentową wiarygodność przejętych archiwów". "Jest to pochlebne dla mnie i moich współpracowników, lecz jednocześnie zdumiewa całkowitym pomijaniem (...) zasady krytycznego podejścia do wszelkich źródeł" - stwierdził generał.

Ofiarą "przesuwania źródeł" padła Małgorzata Niezabitowska. Prowadzący ją agent zeznał, że zarejestrował ją bez jej wiedzy. "Gazeta Wyborcza" zwróciła uwagę, że podobna sytuacja może mieć miejsce w sytuacji TW "Bolka". Z dokumentów SB wynika, że określano tak nie tylko Wałęsę, ale także podsłuchy w Stoczni Gdańskiej i centrali "Solidarności" w Gdańsku.

Źródła[edytuj]