2008-10-29: Phoenix zmaga się z czasem

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
środa, 29 października 2008
Nauka
N icon science.png

Począwszy od dzisiaj, obsługa lądownika Phoenix Mars Lander będzie stopniowo wyłączała instrumenty i grzejniki statku, aby jego misja trwała jak najdłużej.

Pierwotnie planowana na 90 dni misja badania marsjańskiej "Arktyki" weszła w szósty miesiąc trwania. Zgodnie z oczekiwaniami, nadchodząca nad północną półkulę Marsa zima i coraz krótsze dni zmniejszają ilość energii generowanej przez ogniwa słoneczne lądownika. Na dodatek, spadająca temperatura wymaga od pokładowych grzejników wytwarzania większych ilości ciepła.

Cquote1.svg Od tego momentu, Phoenix będzie na łasce i niełasce Marsa. Cquote2.svg

—Chris Lewicki, JPL

"Jeśli nic nie zrobimy, to za niedługo ilość zużywanej energii przekroczy ilość energii generowanej za dnia", powiedział menadżer projektu Phoenix, Barry Goldstein z JPL. "Wyłączając część grzejników i przyrządów przedłużymy czas trwania misji lądownika o kilka tygodni zachowując możliwość przeprowadzenia pewnych badań naukowych".

Przez następne kilka tygodni obsługa będzie wyłączała grzejniki ogrzewające lądownik, kolejno, jeden po drugim. Grzejniki służą utrzymaniu urządzeń elektronicznych we właściwej temperaturze. Wyłączenie każdego z grzejników pociągnie za sobą brak możliwości korzystania z pewnych instrumentów pokładowych. Zaoszczędzona w ten sposób energia zasili główną kamerę lądownika i meteorologiczne przyrządy naukowe.

Pierwszy grzejnik zostanie wyłączony dzisiaj. Wraz z nim przestanie działać ramię lądownika wraz z kamerą i analizator TEGA. Oznacza to, że Phoenix nie zbada już ponownie żadnej próbki gruntu. Dziennie pozwoli to na zaoszczędzenie 250 W energii.

Najdłużej będzie działał próbnik przewodności elektrycznej i termicznej gleby. Jego działanie nie wymaga pracy żadnego z grzejników, więc dane z niego będą napływały jeszcze przez długie tygodnie.

Wizja artystyczna lądownika MPL na powierzchni Marsa

Drugi w kolejności do wyłączenia grzejnik utrzymuje w warunkach roboczych jednostkę pirotechniczną lądownika, nieużywaną od startu. Jego wyłączenie przedłuży trwanie misji o 4-5 dni.

Trzeci grzejnik pozwala na pracę głównej kamery Phoenixa, Surface Stereo Imager, oraz przyrządy meteorologiczne. Inżynierowie uznali, że ciepło generowane przez te instrumenty w czasie pracy wystarczy do ich dalszego działania i obejdą się one bez dogrzewania grzejnikiem.

Ostatnim możliwym "cięciem energetycznego budżetu" sondy będzie wyłączenie jednego z dwóch grzejników podgrzewających akumulatory sondy. Gdy zostanie on wyłączony, Phoenix pozostanie z jednym akumulatorem i dogrzewającym ją ostatnim grzejnikiem.

"Od tego momentu, Phoenix będzie na łasce i niełasce Marsa", podsumowuje Chris Lewicki z JPL, główny menadżer misji.

Obsługa przygotowuje się również na koniunkcję Marsa i Słońca. Między 28 listopada a 13 grudnia Słońce będzie znajdowało się między Ziemią a Marsem. Przez ten czas nie będzie łączności radiowej ze statkiem. Do lądownika nie będą wysyłane żadne rozkazy, ale sonda będzie kontynuowała codzienne przesyłanie danych poprzez sztuczne satelity Marsa: 2001 Mars Odyssey i Mars Reconnaissance.

Kontrolerzy nie wiedzą na tym etapie, czy czwarty grzejnik będzie musiał zostać wyłączony przed koniunkcją, czy dopiero po niej.

Źródła[edytuj]