2008-10-01: 18 dzieci w szpitalu po zatruciu w szkole

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
środa, 1 października 2008
POL location map.svg
Klucze

Z objawami zatrucia trafiło do szpitala 20 uczniów oraz jeden nauczyciel ze szkoły podstawowej i gimnazjum w Kluczach. Powodem zatrucia była obecność w powietrzu toksycznej substancji. Podjęto akcje mającą na celu ewakuacje z budynku szkoły w sumie 600 uczniów i nauczycieli. Z różnych xródeł wynika że odczynikiem mógł być siarkowodór lub chlorowodór

Część hospitalizowanych dzieci pozostało na obserwacji w olkuskim szpitalu, a sześcioro z nich zostało przetransportowane śmigłowcem Lotniczego Pogotowia Ratunkowego na dalsze badania do Uniwersyteckiego Szpitala Dziecięcego w Krakowie-Prokocimiu, Wojewódzkiego Szpitala Specjalistycznego im. Ludwika Rydygiera w Krakowie, a także do jednego ze szpitali w Katowicach. Jedna osoba już opuściła szpital. Pozostałe 11 osób przebywa w Olkuszu, na oddziałach: zakaźnym, chirurgicznym oraz dziecięcym. Ich stan jest stabilny, nic nie zagraża życiu dzieci. Dolegliwości pacjentów to podrażnione górne drogi oddechowe, kaszel i nudności.

O godz. 8.45 dyrektor kluczewskiego gimnazjum zawiadomiła pogotowie ratunkowe o dziwnych objawach (ból głowy, nudności, ból w okolicach krtani), jakie nagle pojawiły się wśród uczniów. Jednocześnie w szkole czuć było nieprzyjemny zapach. Przybyli na miejsce funkcjonariusze policji i PSP wspólnie podjęli decyzję o ewakuacji wszystkich uczniów i pracowników obu placówek. Działania policji, Państwowej Straży Pożarnej, Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej oraz Powiatowego i Gminnego Centrum Zarządzania Kryzysowego trwały około czterech godzin. Dzieci wraz z opiekunami trafili do odległego o 200 metrów Gminnego Ośrodka Kultury.

Policja ustaliła, że wczoraj i dziś na terenie szkoły prowadzone były prace związane z odkamienianiem przewodów grzewczych. Prowadził je 23-letni pracownik firmy z Klucz oraz 29-letni konserwator pracujący na co dzień w szkole. W trakcie tych prac w użyciu był środek o nazwie Lapex produkowany przez Przedsiębiorstwo Produkcji Odczynników Chemicznych z Gliwic.

Podczas zatrzymania konserwator miał około dwóch promili alkoholu we krwi, co uniemożliwia przesłuchanie go do momentu wytrzeźwienia. Druga z osób prowadzących prace konserwatorskie została przesłuchana w charakterze świadka. Policja rozpoczęła dochodzenie w sprawie o narażenie na utratę zdrowia lub ciężki uszczerbek na zdrowiu. Potencjalnym oskarżonym może grozić do trzech lat pozbawienia wolności.

Źródła[edytuj | edytuj kod]