2008-06-19: Znane są fragmenty książki IPN o Wałęsie

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
czwartek, 19 czerwca 2008
Polska
Lech walesa prezydent RP.gif

Dziennikarze dotarli do książki "SB a Lech Wałęsa. Przyczynek do biografii" Sławomira Cenckiewicza i Piotra Gontarczyka. Poznaliśmy jej obszerne fragmenty jeszcze przed publikacją.

„Pragniemy raz jeszcze podkreślić, że nasza książka nie jest biografią Lecha Wałęsy, a jedynie próbą wyjaśnienia niejasności związanych z jego przeszłością i losami archiwaliów SB” – podkreślają autorzy. - "Książka ta nie jest także historią "Solidarności" kreśloną na tle sylwetki Wałęsy. Interesowały nas jedynie wątki związane bezpośrednio lub nawet pośrednio z tematem pracy - relacje Wałęsy z SB i wynikające z tego faktu konsekwencje" - deklarują.

W swojej książce historycy IPN stawiają tezę, że legendarny lider „Solidarności” w latach 1971-76 współpracował z SB jako „TW” Bolek Według nich Wałęsa został zarejestrowany pod numerem 12535 przez Wydział III SB w Gdańsku. Wałęsa miał zajmować się m.in. rozpracowywaniem osób zaangażowanych w Grudzień ’70. Współpraca została zakończona z powodu "niechętnej postawy" TW.

Druga połowa książki opowiada o losach Wałęsy i jego teczki po '89 roku. Autorzy książki uważają, że odwołanie w 1992 r. rządu Jana Olszewskiego na wniosek prezydenta Wałęsy oraz jego sprzeciw wobec lustracji miało "motywy, niestety, jak najbardziej osobiste". Cenckiewicz i Gontarczyk przypuszczają, że oryginał teczki "Bolka" najprawdopodobniej jest dziś w Moskwie.

W dalszej części książki możemy przeczytać o tym jak Wałęsa otrzymał z UOP zgromadzoną na jego temat dokumentację SB. Autorzy napisali, że teczka wróciła do UOP po kilku miesiącach bez najważniejszych dokumentów m.in. tych, które świadczyły o tym, że Wałęsa był „Bolkiem”.

Ponownie swoją teczkę były prezydent wypożyczył w 1993 – jak twierdzą historycy IPN – by ją "doczyścić" i usunąć ślady. Wałęsa miał dokonać czystki także w archiwach gdańskiego UOP rękami swoich ludzi – dwóch byłych esbeków, w latach 80. zajmujących się inwigilacją Wałęsy, w latach 90. w BORze. Za ich kadencji, piszą autorzy, zniknęło m.in. 80 stron znanych wówczas donosów TW "Bolka". W ich miejsce miały się pojawić nowe dokumenty, świadczące o niewinności Wałęsy.

Kolejne rozdziały dotyczą umorzonego śledztwa w sprawie zaginionych dokumentów. We wrześniu 1996 r. ówczesny prezydent Aleksander Kwaśniewski otrzymał notatkę od szefa MSW Zbigniewa Siemiątkowskiego, która mówiła o tym, że do UOP nie wróciły m.in. "notatki i doniesienia agenturalne od Lecha Wałęsy", "jego dokumenty rejestracyjne" i "pokwitowania Lecha Wałęsy na odbiór wynagrodzenia za działalność agenturalną". Wałęsa, mimo licznych próśb o zwrócenie dokumentów, nigdy tego nie uczynił.

W ostatniej część książki autorzy zajęli się procesem lustracyjnym Lecha Wałęsy. Sąd uznał, że były prezydent nigdy nie współpracował z SB. Zdaniem Gontarczyka i Cenckowskiego, sąd wadliwie ocenił dowody nt. Wałęsy i pominął ich część. Według nich, sędziowie nie wzięli pod uwagę notatki, według której „Bolek” przekazywał cenne informacje i brał wynagrodzenie od bezpieki.

Autorzy zamieścili w swojej książce bardzo dużo aneksów źródłowych, ponieważ chcą, aby "przede wszystkim przemówiły dokumenty”. W publikacji znalazło się w sumie 86 najróżniejszych dokumentów - od esbeckich akt z lat 70. i 80., przez fragmenty wspomnień różnych uczestników wydarzeń, po dokumenty z lat 90. dotyczące lustracji, akta UOP oraz prokuratury nt. dalszych losów akt "Bolka". Licząca 751 stron pozycja ma ukazać się nakładem IPN w poniedziałek.

Źródła[edytuj]