2007-12-21: Szczygło pozwie Ćwiąkalskiego?

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
piątek, 21 grudnia 2007

Były minister obrony narodowej Aleksander Szczygło zakomunikował dziennikarzom, że jeśli minister sprawiedliwości Zbigniew Ćwiąkalski będzie powtarzał "insynuacje" pod jego adresem, poda go do sądu.

Cquote1.svg Różnica w sprawowaniu urzędu przeze mnie i ministra Ćwiąkalskiego polega między innymi na tym, że obecny szef MON wykazuje się całkowitym brakiem bezstronności. Jeżeli minister nadal będzie sugerował moją "niejasną" rolę w sprawie ostrzelania wioski, to na pewno go pozwę. Cquote2.svg

—Aleksander Szczygło

Ćwiąkalski powiedział, że prokuratura nie myli się, stawiając zarzuty w sprawie akcji w Afganistanie, w której zginęli cywile. Dodał również, że "znamienne" jest, iż "wyjaśnienia w tej sprawie zmienia były minister obrony Aleksander Szczygło". Ćwiąkalski wyjaśnił, że "prokuratura może kogoś przesłuchiwać w charakterze świadka albo podejrzanego", lecz problem polega na tym, że "nie powinna przesłuchiwać nikogo w charakterze świadka, kto potencjalnie może stać się podejrzanym". Na późniejszej konferencji prasowej minister powiedział, że nie chce przesądzać, w jakim charakterze będą przesłuchani w śledztwie Aleksander Szczygło i polscy dowódcy aresztowanych już w sprawie żołnierzy.

Szczygło zareagował słowami "prokurator generalny nie prowadzi śledztw, w związku z tym to nie on decyduje, kto powinien być przesłuchany i w jakim charakterze. Różnica w sprawowaniu urzędu przeze mnie i ministra Ćwiąkalskiego polega między innymi na tym, że obecny szef MON wykazuje się całkowitym brakiem bezstronności. Jeżeli minister nadal będzie sugerował moją "niejasną" rolę w sprawie ostrzelania wioski, to na pewno go pozwę".

"Chcę tylko przypomnieć, że minister Ćwiąkalski nie miał prawa rzucać wobec mnie oskarżeń, a tak traktuję jego dzisiejsze wypowiedzi. Pan minister zapomniał, że to prokuratura wojskowa prowadzi postępowanie, a nie on" - mówił Szczygło.

Również Janusz Zemke zgodził się z opinią Aleksandra Szczygły i stwierdził, że "minister Ćwiąkalski musi być odpowiedzialny za to, co mówi. Taką wypowiedź trzeba popierać dowodami. A tych w moim przekonaniu nie ma. Chyba, że istnieją fakty, o których jeszcze nie wiemy. Słowa Ćwiąkalskiego były "wysoce ryzykowne". Ja uważam, że trzeba być bardzo ostrożnym w oskarżeniach. Myślę, że wypowiedzi ministra Szczygły nie wynikały z tego, że ministerstwo chciało coś ukryć, ale z tego, że ciągle pojawiały się nowe informacje w tej sprawie".

Źródła[edytuj]