2007-12-19: Klich: polskim żołnierzom, którzy strzelali do cywilów w Afganistanie mógł wydać rozkazy Amerykanin

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
środa, 19 grudnia 2007
Cquote1.svg Polskim kontyngentem wojskowym w Afganistanie, podobnie, jak w każdej innej operacji międzynarodowej, dowodzi operacyjny szef danej misji. W tym wypadku dowódca wielonarodowych sił w Afganistanie, w związku z tym operacyjnie polski dowódca jest podporządkowany dowódcy sił międzynarodowych Cquote2.svg

—Bogdan Klich,
Ministerstwo Obrony Narodowej

We wczorajszej wypowiedzi na antenie TVN 24, szef MON Bogdan Klich potwierdził, że rozkaz dotyczący ostrzelania afgańskiej wioski Nangar Khel mógł wydać amerykański dowódca.

„Polskim kontyngentem wojskowym w Afganistanie, podobnie, jak w każdej innej operacji międzynarodowej, dowodzi operacyjny szef danej misji. W tym wypadku dowódca wielonarodowych sił w Afganistanie, w związku z tym operacyjnie polski dowódca jest podporządkowany dowódcy sił międzynarodowych (...) Polskim żołnierzom, którzy strzelali do cywili w Afganistanie mógł wydać rozkazy Amerykanin” – stwierdził minister Klich. Skomentował w ten sposób podejrzenia i zarzuty kierowana wobec byłej obsady Ministerstwa Obrony Narodowej i polskich dowódców przez rodziny żołnierzy oskarżonych w tej sprawie. Bogdan Klich zaprzeczył tym samym stanowisku jakie prezentuje były szef MON Aleksander Szczygło, który przedwczoraj w programie „Teraz My” stwierdził, że nie ma takiej możliwości, by rozkaz polskiemu żołnierzowi wydał dowódca innej narodowości.

Dwie z żon zatrzymanych wojskowych Barbara Ligocka-Staszczyk i Joanna Borysiewicz poinformowały w mediach, że ich mężowie stwierdzili, iż otrzymali rozkaz ostrzelania Nangar Khel od szefa grupy bojowej.

Dowódcą tym był najprawdopodobniej płk Martin Schuitzer, dowódca 4. grupy bojowej, w skład której wchodzą polscy i amerykańscy żołnierze. W ubiegłym tygodniu media donosiły, że płk Schuitzer chciałby zeznawać w sprawie oskarżonych wojskowych. Minister Klich poinformował, że są prowadzone starania aby takie przesłuchanie przeprowadzić. Jednak jeśli zrezygnuje on z rzekomej osobistej woli współpracy z polskimi śledczymi to doprowadzenie do wysłuchania jego relacji może okazać się bardzo trudne. „Jeżeli ten dowódca zgłosi się sam do prokuratury, to zostanie przesłuchany. Ale bez tego będzie to trudne. Prawo międzynarodowe jest tu bardzo skomplikowane, jednak ten dowódca złożył deklarację, że chce sprawę wyjaśnić. Powinno się z tej deklaracji skorzystać” – oznajmił szef MON.

Płk Martin Schuitzer miał zadeklarować, że jest w stanie ręczyć za oskarżonych żołnierzy. Przede wszystkim ma on być w stanie przedstawić dowody na podparcie swojej opinii. Mają to być w głównej mierze zdjęcia satelitarne i dane dotyczące pozycji patrolu świadczące o niewinności polskich żołnierzy.

Siedmiu oskarżonych wojskowych przebywa w areszcie. Sześciu z nich prokuratura wojskowa zarzuciła zabójstwo ludności cywilnej – czyn zagrożony karą od 12 lat więzienia do dożywocia. Siódmemu został przedstawiony zarzut ataku na niebroniony obiekt cywilny, za co może spotkać go kara 25 lat pozbawienia wolności.

Źródła[edytuj]