2007-09-25: UPR płaci 135 zł za jeden dzień pracy w komisji wyborczej

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
wtorek, 25 września 2007
UPR (2007)

"Praca w komisji wyborczej 135 zł za 1 dzień pracy! Spiesz się, bo nie zostało już dużo czasu na zgłoszenie". Poniżej adres biura Unii Polityki Realnej. Ogłoszenia takiej treści zawisły na słupach w Poznaniu. Dziennikarz "Gazety Wyborczej" udał sie pod wskazany adres.

"Damy Panu miejsce w komisji, ale naszym warunkiem jest to, żeby zebrał Pan dla nas podpisy 10 osób pod listami do Sejmu i do Senatu. Ma Pan czas do wtorku wieczorem, no maksymalnie w środę rano. Będzie Pan zbierał na komitet Ligi Polskich Rodzin, bo startujemy z nimi" - poinformowano w siedzibie UPR.

"To jest naruszenie, nie wprost, ale jednak, przepisów ordynacji wyborczej. Jest tam artykuł zabraniający płacenia wynagrodzenia pieniężnego za zbieranie podpisów. Wprawdzie tutaj partia bezpośrednio nie płaci pieniędzy, ale obiecuje nagrodę w postaci oddelegowania do komisji. Moim zdaniem sprawa, o której Pan mówi, nadaje się do pozwu w trybie wyborczym. Grozi za to grzywna od 1 tys. do 10 tys. złotych" - poinformował Marek Pudliszak, dyrektor delegatury Krajowego Biura Wyborczego w Poznaniu.

Natomiast Grzegorz Grocki, prezes okręgu wielkopolskiego UPR stwierdził, że jego ugrupowanie polityczne nie łamie prawa: "Jest wiele osób, które są zainteresowane pracą w komisji, a my dajemy im taką możliwość. Nie jest zresztą powiedziane, że nie zgłosimy do komisji kogoś, komu nie uda się zebrać podpisów. Jeżeli ktoś będzie bardzo chciał dostać się do komisji, to na pewno mu to umożliwimy".

Mieczysława Zalewska, prezes okręgu poznańskiego Ligi Polskich Rodzin stwierdziła, że w ogłoszeniu UPR nie ma nic złego: "Przecież, żeby ktoś mógł zostać oddelegowany do komisji, musi pokazać jakiś związek z partią i stąd propozycja zebrania podpisów".

Źródła[edytuj]