2007-06-01: Kryptonim „Mengele” – nazwa nie miała nikogo napiętnować

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
piątek, 1 czerwca 2007

„Nazwanie kryptonimem "Mengele" akcji związanej z zatrzymaniem byłego ordynatora oddziału kardiochirurgii szpitala MSWiA Mirosława G. nie miało na celu piętnowania kogokolwiek” – oznajmił Szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego Mariusz Kamiński.

„Gazeta wyborcza” podała wczoraj, że CBA nazwało akcję w sprawie Mirosława G. kryptonimem pochodzącym od nazwiska hitlerowskiego pesudodoktora, znanego z prowadzenia nieetycznych i bestialskich eksperymentów prowadzonych na więźniach z obozu Auschwitz-Birkenau. Według obrońcy lekarza świadczy to o stronniczości. Sąd Apelacyjny w Warszawie zwróci się tej sprawie do premiera.

Jak tłumaczył Mariusz Kamiński, „kryptonim "Mengele" odnosił się nie do sprawy i nie do człowieka, lecz do pewnego wątku tej sprawy”. Dodał, że kryptonim jest wewnętrzną sprawą służby.

Portal tvn.24 podaje, iż sprawa doktora Mirosława G. prowadzona przez Centralne Biuro Antykorupcyjne ma kryptonim "Bazalt". "Mengele" odnosi się do materiałów na temat śmierci pacjentów.

Na znak protestu przeciwko nadaniu przez CBA kryptonimu "sprawa Mengele" zatrzymaniu doktora Mirosława G. salę posiedzeń opuścili senatorowie Platformy Obywatelskiej.

Marszałek senatu Bogdan Borusewicz powiedział, że „kryptonim "Mengele" mógł wymyślić były milicjant. SB też nadawała kryptonimy mające wywołać niechęć”.

Źródła[edytuj]