2006-08-05: Kim był „Delegat”?

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
sobota, 5 sierpnia 2006

Ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, były kapelan hutniczej "Solidarności", zwolennik ujawnienia prawdy o współpracownikach SB w Kościele, jest zdania, że opisany przez sobotnią "Rzeczpospolitą" kontakt operacyjny "Delegat" - mógł być osobą duchowną.

Przypomnijmy - dziennik „Rzeczpospolita” ujawnił, że w 1981 roku, kilka dni po wizycie delegacji NSZZ "Solidarność" u papieża Jana Pawła II, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych dysponowało szczegółowym raportem z wydarzeń podczas wizyty.

Według "Rzeczpospolitej" jednym z najważniejszych wątków wielostronicowego meldunku sporządzonego na postawie informacji uzyskanych ze źródła k.o. "Delegat" był wpływ grupy doradców na Lecha Wałęsę. "Delegat" pojawia się też w dokumentach, które dotyczą I Zjazdu "S" (NSZZ Solidarność).

Zdaniem Isakowicza-Zaleskiego, raport opublikowany przez "Rzeczpospolitą" potwierdza m.in. jego tezę, że "nie tylko osoby kwalifikowane oficjalnie jako TW były źródłem informacji", wiele pozyskiwanych informacji pochodziło od osób, które "dały się uwikłać", a potem, jak powiedział, nieraz formalizowano współpracę, kwalifikując te osoby jako TW. W ocenie księdza, skoro opisaną w dzienniku sprawę prowadził Wydział IV SB, musi chodzić o osobę duchowną bądź osobę świecką związaną od wielu lat z kościołem.

Lech Wałęsa

"Mimo, że to ja dobierałem delegację, udało się prześlizgnąć agentowi SB" - skomentował Lech Wałęsa doniesienia "Rzeczpospolitej" o agencie "Delegacie", który miał mieć dostęp do najwyższych hierarchów Kościoła i samego Lecha Wałęsy. Były prezydent podkreślił, że nie jest zaskoczony doniesieniami prasy. Przypomniał, że w tamtym czasie toczyła się walka na śmierć i życie między dwoma stronami. Lech Wałęsa odmówił podania personaliów agenta "Delegata" oraz informacji, które pomogłyby go zidentyfikować. Podkreślił, że nie ma jeszcze całkowitej pewności co do jego roli. "Ciągle jeszcze nic nie wiemy o agentach, prawda dopiero wyjdzie na jaw.(...) Jeśli ten człowiek jest odważny, to sam się przyzna" - powiedział Wałęsa

Dziennikarze "Rzeczpospolitej" twierdzą, że są prawie pewni, kim był "Delegat", jednak nie ujawnią jego tożsamości ze względu na brak niezbitych dowodów. Twierdzą jednocześnie, że była to osoba, która miała kontakt z wysokimi hierarchami Kościoła i samym Lechem Wałęsą.

Źródła[edytuj]