2005-08-01: Polityczni idole i antyidole polskich internautów

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
poniedziałek, 1 sierpnia 2005

Zbliżają się wybory prezydenckie i parlamentarne. Polscy politycy wiedzą doskonale jak ważnym medium w kontaktach z wyborcami jest Internet. Każdy liczący się kandydat ma już swoją własną witrynę. Jednak istniejąca w sieci wolność wypowiedzi powoduje, że obok oficjalnych stron polityków i partii powstają te, których celem jest zniechęcenie wyborców do konkretnych kandydatów. Dlaczego? Osobiście poczułem znaczną niechęć do polityka którego krytykuję oraz jego partii – mówi Wikinews twórca strony Giertych-Stop poświęconej liderowi Ligi Polskich Rodzin, Romanowi Giertychowi. Jego zdaniem polityk ten powiela scenariusz poprzednich rządów - najpierw narzekanie na tych, co rządzą, że wszystko robią źle, że nic nie wychodzi, że Polska jest taka i taka i potrzebuje zmian. Jednak działania ich nie wnoszą nic nowego, po jakimś czasie okazuje się, że bełkot, który towarzyszył szukaniu poparcia w społeczeństwie na nic się zdaje, polityk ten popełnia te same błędy, które popełniała poprzednia władza. Właśnie na to autor chce zwrócić uwagę internautów.

Jednak tworzenie tego typu strony wiąże się z konsekwencjami. Jak mówi twórca strony Lepper-Stop zwolennicy Andrzeja Leppera bombardują mailami skrzynkę pocztową autora, bądź wysyłają posty na forum umieszczonym na stronie. Autor akcji Giertych-Stop spotyka się najczęściej z atakami Młodzieży Wszechpolskiej i, jak mówi, pseudohakerami, którzy próbują uszkodzić witrynę.

Wszyscy twórcy tego typu stron sami wyznaczają sobie granicę krytyki. My nie chcemy zrobić w naszym przypadku z Andrzeja Leppera jakiegoś kretyna w oczach odwiedzających witrynę ludzi, ale stawiamy na kulturalny protest bez jawnego ośmieszania przewodniczącego Samoobrony – mówi autor witryny Lepper-Stop. Możemy sobie pozwolić na umieszczenie tylko prawdziwych zdarzeń bądź faktów bez koloryzowania i kompletnego mieszania z błotem – dodaje. Chodzi o to, żeby nie rzucać najbardziej wulgarnymi słowami w kierunku polityka, nie ośmieszać, oczerniać go bezpodstawnie... Wiem, że Internet nie jest anonimowy a politycy mają dużą władzę. – mówi nam twórca strony Giertych-Stop.

Część podobnych witryn powstała ze względu na zbliżające się wybory. Tak jest w przypadku strony Lepper-Stop. Autorzy przyznają się, że ich celem jest nie dopuścić, by Andrzej Lepper został głową państwa.

Zupełnie inny cel mają twórcy strony Stop LPR. To akcja znana wszystkim miłośnikom sztuki, którym zdarza się odwiedzić galerię. Często przy wejściu na wystawy można spotkać tam naklejkę z napisem „Wystawa nie jest przeznaczona dla członków i sympatyków Ligi Polskich Rodzin”. Taka naklejka to pomysł twórców witryny Stop LPR. Dlaczego zapoczątkowali oni tę akcję? Bo tylko LPR wraz z Młodzieżą Wszechpolska uczyniła z atakowania sztuki strategie zdobywania punktów poparcia wśród wyborców – mówi nam jeden z twórców akcji, Łukasz Guzek. Zdaniem autora strony akcja Ligi Polskich Rodzin ma wydźwięk wyłącznie polityczny. Nasze cele są kulturowe, czyli bardziej generalne, takie jak wolność wypowiedzi, walka z cenzurą, hipokryzją, podwójnymi standardami, domaganie się uczciwych ocen niezależnych od układów, interesów – dodaje Guzek. Mimo iż cele akcji są zupełnie inne, to jednak jej autorzy także mają problemy ze zwolennikami LPR. Pod ich adresem kierowane są nawet pogróżki.

Zdaniem twórców stron internetowych krytykujących polityków, odbiorcy dzięki takim akcjom mogą wyrobić sobie własną opinię. Ich zdaniem takie witryny to także odwzorowanie nastrojów społecznych, panujących wśród młodych ludzi.

W większości twórcy tych stron określają siebie jako zwykłych wyborców, którzy nie są związanymi z żadnymi opcjami politycznymi.

Najbardziej zastanawiający jest jednak fakt, że wśród tych antypolitycznych witryn dominują te, które dotyczą polityków Ligi Polskich Rodzin i Samoobrony. Mimo naszych usilnych poszukiwań nie znaleźliśmy w polskiej sieci serwisów krytykujących polityków lewicy, choć komentarze w portalach internetowych aż huczą od wyzwisk skierowanych wobec SLD. „Dobrą prasę” w Internecie mają także Prawo i Sprawiedliwość, Platforma Obywatelska i ludowcy. Jednak prawdziwym ulubieńcem użytkowników sieci jest Janusz Korwin-Mikke. Gdyby wyniki internetowych sondaży przekładały się na wyniki wyborów parlamentarnych to Korwin-Mikke z pewnością byłby posłem lub senatorem.