Drony dla ratowników

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
wtorek, 15 listopada 2016
Technika
N icon technology.png

Drony ratują życie

Drony stały się w ostatnich latach bardzo popularne. Znalazły one swoje zastosowanie m.in. w fotografii, leśnictwie, lotnictwie cywilnym oraz wojskowym, ale również w ratownictwie medycznym jak i wodnym. To właśnie to ostatnie zastosowanie wzbudziło wielkie zainteresowanie wśród organizacji ratowniczych w Polsce, m.in. w słupskim WOPR`ze ale także wśród ratowników. Prekursorami w tej dziedzinie byli Irańczycy z firmy RTS Lab, którzy jako pierwsi skonstruowali drona, który miałby pomagać ratownikom w dbaniu o bezpieczeństwo przebywających nad wodą. „Pars” bo tak się on właśnie nazywa – ma niewątpliwą przewagę nad ratownikami nawet korzystającymi ze skuterów czy motorówek, ponieważ dociera do poszkodowanego w czasie czterokrotnie krótszym, niż mógłby zrobić to nawet najsprawniejszy fizycznie ratownik. A jak wszystkim wiadomo, w walce o ludzkie życie liczy się każda sekunda. Jego dodatkowym atutem jest to, że może działać nawet w nocy, dzięki wykorzystaniu kamer termicznych, które pozwalają mu na znalezienie ludzkiego ciała w wodzie. Do drona zamontowane są koła ratunkowe, które zrzuca w okolice poszkodowanego. Jest on również dobrze oświetlony za pomocą lamp LED oraz ma kamerę z bieżącym podglądem z jego pokładu. Jego twórcy pomyśleli również o pływającej stacji dokującej dla urządzenia, na której może wylądować i naładować baterie, ponieważ jest ona wyposażona w ogniwa słoneczne. RTS Lab zagwarantował swojemu wynalazkowi zasięg 4,5 km, co daje mu znaczną przewagę nad ratownikami wodnymi. W tej kwestii przeprowadzono również testy, w których Pars dostarczył koło ratunkowe poszkodowanemu w czasie aż cztery razy krótszym niż ratownik. W tym miejscu należy również wspomnieć o kosztach takiego rodzaju urządzenia, gdyż są to sumy dość wysokie. Koszt jednego takiego „powietrznego ratownika” oscyluje w okolicach 30 – 40 tys. dolarów. Warto również zaznaczyć, że w Polsce tego rodzaju urządzenia były również testowane w maju 2015 roku przez słupskie WOPR na usteckiej plaży. Niestety, wydarzenie nie rozniosło się echem w kręgach ratowników.


Źródła[edytuj]