2007-11-18: Żołnierze podczas misji stabilizacyjnych zabijali cywilów już wcześniej?

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
niedziela, 18 listopada 2007

Tragedia w Afganistanie, o którą zostali oskarżeni polscy żołnierze, nie była pierwszą, w której zginęła ludność cywilna.

Szczegóły pewnego wydarzenia, o którym ówczesny wiceminister obrony Janusz Zemke, mówił, że nie pamięta, przypominają żołnierze. Zdarzenie miało miejsce w 2003 roku pod al Hillą w Iraku. Od kuli żołnierza zginął wówczas iracki cywil. Z relacji żołnierzy wynika, że wtedy to polski patrol został zaatakowany przez grupkę ludzi. Doszło do strzelaniny. Później pod palmą odnaleziono rannego mężczyznę, który zmarł w szpitalu.

"Nasz patrol został zaatakowany i odpowiedział ogniem. Zginął Irakijczyk, który nie miał chyba broni. Znam ten fakt tylko z meldunków, ale dobrze pamiętam" - relacjonował "Gazecie Wyborczej" jeden z wojskowych.

Dowództwo wojsk lądowych rodzinie zmarłego wypłaciło odszkodowanie.

Sprawę tą umorzono, uznając ją za wypadek. Takich wypadków podobno było jeszcze więcej, ale o nich się nie mówi. "Szczególnie na pierwszej zmianie celowo nie mówi się o zdarzeniach, które mogłyby rzucić cień na polską misję wśród społeczeństwa. Przecież to nie miałoby sensu, w końcu i tak ktoś by się dowiedział, ludzie mają telefony komórkowe, nie było takiej polityki informacyjnej" - mówił jeden z polskich oficerów.

"Tylko w czasie tej pierwszej zmiany w Iraku było jeszcze kilka wypadków, gdy cywile wpadali pod rozpędzone samochody polskich patroli" - dodał inny oficer pracujący wówczas w sztabie w Karbali.

"Są sytuacje, kiedy podoficer po prostu musi podjąć decyzję. Mam ogień na trzeciej lub na dziewiątej, więc decyduję o otwarciu ognia do przeciwnika, żeby nie zginęli moi żołnierze. I podejmuję decyzję. W wojsku mówi się, że obojętnie, jaka by była, dobrze, że decyzja została podjęta. Najgorzej, gdy jej nie ma" - powiedział st. chor. sztab. Jarosław Krysiński z 12. Brygady Zmechanizowanej, znający szczegóły zdarzenia z al Hilli.

"Z ustaleń dokonanych w oparciu o ogólną ewidencję spraw wynika, iż w okresie lat 2003-07 zarejestrowanych zostało kilka spraw, które z uwagi na swój przedmiot mogły dotyczyć spraw będących w Pana zainteresowaniu" - napisał ppłk Jerzy Artymiak, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej w komunikacie dla "Gazety Wyborczej".

Zobacz też[edytuj]

Źródła[edytuj]