Przejdź do zawartości

Gdańsk: 26 lat więzienia za zabójstwo żony i upozorowanie wypadku kolejowego

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
poniedziałek, 8 grudnia 2025

Sąd Okręgowy w Gdańsku 8 grudnia 2025 roku skazał Tomasza K. na 26 lat pozbawienia wolności za zabójstwo swojej żony oraz upozorowanie wypadku kolejowego w Mezowie. Według ustaleń śledczych mężczyzna zaatakował żonę młotkiem podczas kłótni, a następnie upozorował jej śmierć jako wypadek na przejeździe kolejowym. Wyrok jest nieprawomocny.

Wyrok zapadł 8 grudnia 2025 roku przed Sądem Okręgowym w Gdańsku. Tomasz K. został skazany na 25 lat pozbawienia wolności za zabójstwo 31-letniej Jolanty K., a za towarzyszące czyny – sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym oraz zniszczenie mienia – wymierzono mu łączną karę 26 lat więzienia.

Sąd zobowiązał również oskarżonego do zapłaty świadczeń pieniężnych: 150 tys. zł zadośćuczynienia, 100 tys. zł na rzecz pokrzywdzonych oraz 11 tys. zł na rzecz Polskich Kolei Państwowych.

Do zdarzenia doszło 10 stycznia 2024 roku. Początkowo media informowały o tragicznym wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Mezowie (woj. pomorskie), w którym zginęła kierująca skodą fabią. Ustalenia śledczych wykazały jednak, że nie doszło do wypadku.

Według prokuratury Tomasz K. zabił żonę młotkiem w jej salonie kosmetycznym, po czym przewiózł ciało samochodem na przejazd kolejowy i pozostawił je na miejscu kierowcy, czekając na nadjeżdżający pociąg. Oskarżony przyznał się do winy.

Prokuratura Rejonowa w Kartuzach wnosiła o karę dożywotniego pozbawienia wolności z możliwością ubiegania się o warunkowe zwolnienie po 40 latach. Prokurator Anna Grzech argumentowała, że zbrodnia była zaplanowana, a działanie poprzedziło niszczenie mienia, listy z pogróżkami oraz zachowania wskazujące na obsesyjną kontrolę nad żoną.

Opinia biegłego psychologa wskazywała na zaburzenia osobowości typu borderline o charakterze impulsywnym. Śledczy ustalili, że oskarżony zadał żonie co najmniej 11 ciosów w głowę.

Obrońca Tomasza K., mecenas Marcin Lipski, wnosił o karę niższą niż 25 lat pozbawienia wolności. Wskazywał, że zbrodnia nie była zaplanowana, a zamiar zabójstwa mógł powstać nagle podczas kłótni. Podkreślał, że celem oskarżonego – według jego wyjaśnień – miało być uszkodzenie mienia, a nie pozbawienie życia.

W mowie końcowej Tomasz K. przeprosił rodzinę żony i oświadczył, że „nie ma godziny, aby nie żałował” popełnionej zbrodni.

Wyrok nie jest prawomocny. Strony mogą wnieść apelację.

Źródła

[edytuj | edytuj kod]