Przejdź do zawartości

Estonia zaostrza kurs wobec stronników Kremla

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
poniedziałek, 19 stycznia 2026

Od początku pełnoskalowej inwazji na Ukrainę, Estonia konsekwentnie usuwa z kraju prorosyjskich aktywistów. Bez wyroków sądowych, drogą administracyjną, wydalono już ponad 20 osób uznanych za zagrożenie dla bezpieczeństwa państwa. Skutki tej polityki widać szczególnie w przygranicznej Narwie.

Estonia nie bawi się w dyplomację. Jak podaje portal cyberdefence24.pl, tamtejszy Urząd Policji i Straży Granicznej (PPA) regularnie cofa zezwolenia na pobyt osobom prowadzącym systematyczną propagandę na rzecz Rosji. Podstawą są opinie policji bezpieczeństwa (Kapo).

Działania estońskich służb doprowadziły do powstania tzw. „efektu Narwy” – w tym niemal w całości rosyjskojęzycznym mieście prorosyjskie środowiska praktycznie zamilkły, co skłoniło burmistrz Katri Raik do nazwania go „uciszonym miastem”. Choć włodarz ostrzega, że sympatie prokremlowskie mogły jedynie zejść do podziemia, władze kontynuują politykę prewencji zamiast długotrwałych procesów sądowych. Harrys Puusepp z policji bezpieczeństwa Kapo wyjaśnia, że deportacje mają charakter administracyjny i nie służą walce z wolnością słowa, lecz eliminacji zorganizowanych operacji wpływu. Co istotne, w przeciwieństwie do swoich sąsiadów, Estonia stawia na pełną transparentność i nagłaśnia wydalenia w mediach, aby w ten sposób uzyskać wyraźny efekt odstraszający.

Źródła

[edytuj | edytuj kod]