2008-07-02: Niemiecka eurodeputowana chce wykluczyć Polskę z UE?

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
środa, 2 lipca 2008
Traktat Reformujacy UE.jpg

Od wczoraj nie ustaje fala krytyki pod adresem Polski, wywołana stanowiskiem Lecha Kaczyńskiego wobec dalszej ratyfikacji Traktatu lizbońskiego. Najdalej idącą opinię przedstawiła dziś niemiecka eurodeputowana Silvana Koch-Mehrin, reprezentująca lewicujących liberałów z FDP. "Jeśli Polska nie będzie chciała ratyfikować Traktatu lizbońskiego, powinna zostać wyłączona z Unii Europejskiej" – stwierdziła.

W wypowiedzi dla „Passauer Neue Presse” Koch-Mehrin krytykowała m.in. prezydenta Kaczyńskiego. W jej ocenie polski prezydent „znów wywołuje stres w sprawach europejskich”. Nie wysuwała ona jednak podobnych oskarżeń pod adresem Irlandii, która odrzuciła Traktat w referendum, przerywając proces jego swobodnej ratyfikacji.

Koch-Mehrin, prezentując takie stanowisko, opowiada się po stronie tych unijnych polityków, którzy są przekonani, iż bezwzględnie należy kontynuować proces ratyfikacji. Wierzą oni, że gdy tylko siedem z dwudziestu państw jeszcze nie dokończyło ratyfikacji, jest nadzieja, by w ogólnym ujęciu Traktat i sam proces nie okazał się całkowitą pomyłką. Ma to udowodnić, że problem tkwi tylko po stronie rozwiązań ważnych dla Irlandczyków, a reszta członków UE jest zadowolona z kształtu Traktatu. Stanowisko Polski rodzi jednak obawę, że nie okaże się ono przypadkiem jednostkowym.

Wypowiedz Lecha Kaczyńskiego o tym, iż nie podpisze on ratyfikacji Traktatu gdyż jest to obecnie bezprzedmiotowe skomentowała również zagraniczna prasa.

We włoskim dzienniku katolickim Avvenire napisano, że: "Ratyfikacja w rzeczywistości miałaby sens, także z czysto psychologicznego punktu widzenia, ponieważ rozwiałaby chmury, jakie zgromadziły się nad drogą poszerzonej Unii. Ale ekshibicjonista Kaczyński udaje, że tego nie rozumie i odmawiając podpisania ratyfikacji, przyjętej przez parlament swego kraju w kwietniu, zadaje jako się rzekło ciężki cios francuskiemu prezydentowi Nicolasowi Sarkozy'emu, który zamierzał ograniczyć tylko do Irlandii problem z ratyfikacją Traktatu Lizbońskiego i odpowiednimi reformami instytucjonalnymi. Konserwatysta, nacjonalista i eurosceptyk, polski prezydent jest zagorzałym miłośnikiem liberum weto, zwłaszcza na forum europejskim, gdzie wciąż obowiązuje zasada jednomyślności. Dzisiaj jest sam, przeciwko wszystkim".

"Wtorek był złym dniem dla polskiego prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Chciał on mocno zaakcentować półmetek swej kadencji. Dlatego w wywiadzie zaprezentował się jako obrońca interesów współobywateli przed wielkim anonimowym aparatem UE. Zapowiedział, że nie podpisze Traktatu lizbońskiego. Jednak wieczorem nie kto inny, jak sam prezydent Francji Nicolas Sarkozy pokrzyżował przewidywalną koncepcję doradców Kaczyńskiego, którzy chcieli ukazać go jako prezydenta bliskiego ludowi stojącego w opozycji do przedstawiciela elit Donalda Tuska" - napisał Thomas Urban, publicysta Süddeutsche Zeitung.

Zobacz też[edytuj]

Źródła[edytuj]