2005-07-10: Zmiany w Sudanie - były opozycjonista wiceprezydentem, oskarżenia pod adresem nowej konstytucji

Z Wikinews, wolnego źródła informacji.
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
niedziela, 10 lipca 2005
Świat
World map blank with blue sea.svg
Mapa Sudanu

Do sporych zmian dochodzi w targanym do niedawna wojną Sudanie. Dawny przywódca opozycji chrześcijańsko-anoimistycznego południa kraju, które od 1980 walczyło o niezawisłość z usiłującą narzucić islamski szariat Północą, co według szacunków miało pochłonąć 1,5 mln ofiar, jest teraz także szefem autonomicznego Południa. John Garang został zaprzysiężony na wiceprezydenta kraju, w którym nadal jest niespokojnie, szczególnie w rejonie Darfuru, gdzie w zeszłym roku ataki konnych jeźdźców - dżandżawidów na murzyńską ludność prowincji doprowadziły do katastrofy humanitarnej. W ciągu 6 lat ma się odbyć referendum na Południu, w którym mieszkańcy mają wypowiedzieć się, czy chcą stworzyć własne państwo, czy też pozostać w Sudanie - do tej opcji będzie dążył rząd w Chartumie, dla którego strata obfitujących w ropę prowincji byłaby poważnym ciosem, dlatego też nowa konstytucja przewiduje, że 52% nowego parlamentu zajmą członkowie obecnie rządzącej na Północy partii, podczas gdy zwolennicy Garanga - 28%.

Pozostałe 20% przypadnie opozycji z obu części kraju, co już nie podoba się niektórym jej przedstawicielom. Sadiq al-Mahdi, były premier, uznał projekt traktatu za obustronne porozumienie dwóch partii bez szerszych konsultacji, który jest krokiem w dobrym kierunku, ale niedostatecznym, wezwał też pozostałe siły do monitorowania opresji i korupcji w Sudanie. Amerykanie uznali, że zawarte porozumienie jest krokiem do ocieplenia chłodnych do tej pory stosunków między USA a Sudanem. Oprócz referendum przewiduje także, że prawo koraniczne nie zostanie rozszerzone na Południe, a zyski z handlu ropą (która niedawno przekroczyła magiczny próg 60 dolarów za baryłkę), zostaną przeznaczone na rozwój całego kraju.

Źródła[edytuj]